Ciuciu!
"Bella" bella! Eduardo - bello! Muzyka - bella! Wszystko razem- bellisimo! :) Dziękuję Ci Ciućku za ten film łagodny, inny i o NY.
Dziś zamierzam obejrzeć kolejny z Twojej listy :).
Pobudziłaś mnie Ciuciu do myślenia o filmach, ale ja chyba nie mam 5 niezapomnianych. Mam książki, ale nie filmy... Pogrzebię jednak w czeluściach swojej (nie)pamięci i może coś mądrego znajdę...
Filmy chyba jednak nie zostawiają we mnie takiego śladu jak książki czy choćby muzyka. Czasami noszę w sobie obrazy z książki przez kilka dni. O, albo sceny z filmów. No dobra, sceny czasami noszę; albo tematy z filmów.
Mam jednak kilka filmów do których wracam, gdy mam w sercu niepogodę.
Z Polski nie wyjechałam bez tego filmu:
Obejrzałam go chyba z tysiąc razy w przeróżnych kombinacjach - sama sama, sama już z V., z siostrą, przyjaciółką, z V. i bratem V., z mamą... Moim skromnym zdaniem - esencja kobiecości i obowiązkowa "lektura" dla każdego faceta ;).
A scena z tego filmu, zainspirowała mnie do stworzenia projektu "Zaczarowany kocyk" :)
To oczywiście scena, w której MR czyta dzieciom ksiażkę w swojej księgarni, z czapką wróżki na głowie. Też chciałam mieć taką czapkę :))).
A tu mam zawsze ciarki. Takiej miłości pragnę - miłości która rozkłada ramiona i pozwala nam rzucić się w przepaść z pełnym zaufaniem i wiarą... bez lęku, za to z otwartością na to, co nastąpi.
"Bella" bella! Eduardo - bello! Muzyka - bella! Wszystko razem- bellisimo! :) Dziękuję Ci Ciućku za ten film łagodny, inny i o NY.
Dziś zamierzam obejrzeć kolejny z Twojej listy :).
Pobudziłaś mnie Ciuciu do myślenia o filmach, ale ja chyba nie mam 5 niezapomnianych. Mam książki, ale nie filmy... Pogrzebię jednak w czeluściach swojej (nie)pamięci i może coś mądrego znajdę...
Filmy chyba jednak nie zostawiają we mnie takiego śladu jak książki czy choćby muzyka. Czasami noszę w sobie obrazy z książki przez kilka dni. O, albo sceny z filmów. No dobra, sceny czasami noszę; albo tematy z filmów.
Mam jednak kilka filmów do których wracam, gdy mam w sercu niepogodę.
Z Polski nie wyjechałam bez tego filmu:
Obejrzałam go chyba z tysiąc razy w przeróżnych kombinacjach - sama sama, sama już z V., z siostrą, przyjaciółką, z V. i bratem V., z mamą... Moim skromnym zdaniem - esencja kobiecości i obowiązkowa "lektura" dla każdego faceta ;).
A scena z tego filmu, zainspirowała mnie do stworzenia projektu "Zaczarowany kocyk" :)
To oczywiście scena, w której MR czyta dzieciom ksiażkę w swojej księgarni, z czapką wróżki na głowie. Też chciałam mieć taką czapkę :))).
A tu mam zawsze ciarki. Takiej miłości pragnę - miłości która rozkłada ramiona i pozwala nam rzucić się w przepaść z pełnym zaufaniem i wiarą... bez lęku, za to z otwartością na to, co nastąpi.
No, jak mi jeszcze coś wpadnie do glowy - to dam znać :)
Buziam i bawię się dalej!
No comments:
Post a Comment