Saturday, January 8, 2011

sobotnio

Ciuciu,
ano, ale zawsze inaczej.
Za oknem masy śniegu. Wykopaliśmy z V. tunel, który łączy na ze światem. Przez ten tunel (i antenę sat. nad drzwiami) odnaleźli nas Świadkowie J. I się ukrywam. Dużo można by o katolikach, ale jedno trzeba przyznać - nie pukają i nie nagabują. Kościół katolicki jaki jest każdy widzi, ale pozostawia jednak wolność, tym różni się od innych sekt i odłamów, że nie nakazuje ślepo wykonywać tego czy tamtego. A ŚJ - łażą po mrozie szerząc słowo boże. Tak mocno wierzą? Czy ktoś im płaci za każdego nowego przybysza? Wybacz cynizm.

Szepnęłam Ci już słówko o moich planach na najbliższe tygodnie. Jestem w trakcie budowania, dopinania i zbierania danych - szerzej nowiną się podzielę, jak coś już zbuduję i dopnę. Trzymanie kciuków za mnie - zalecane. I bardzo o nie proszę spod tych zasp norweskich.

Dwa dni temu (w czwartek) byłam w tym naszym NAV-ie, znowu próbuję dostać się na kurs i znowu próbuję z praktykami. Nie mogę niestety robić dwóch rzeczy na raz, ale staram się być uczciwa i otwarcie mówić, czego chcę, by nikt nie był zawiedziony. A już najmniej ja.
Był to pierwszy raz (od ponad roku), gdy spotkałam się z moją opiekunką, z którą mogłam właśnie rzeczowo porozmawiać o tym co dla mnie dobre i jakie mam możliwości w ramach systemu.  Pozytywnie mnie to zaskoczyło i dodało otuchy, wiary, że się uda.

Widzisz, wiara to jednak fajna rzecz.

Ludzko różnie. Są fochy, dąsy, ale nie o mnie, tylko do mnie. Staram się nie wnikać, zachowywać dystans, polsko-polskie wojny istnieją jednak i na obczyźnie. I nie rozumiem tego zupełnie. Razem możemy zdziałać tak wiele, tym bardziej, że Polacy są w Norwegii największą mniejszością. I pewnie będzie nas przybywać. Ale zawsze jest to "ale", które sprawia, że jeden drugiego w łyżce wody by utopił. A dlaczego? Bo ma lepszą pracę, więcej koron za godzinę, więcej pracuje, samochód czy dom kupuje... Luuuuuuuudzie. A gdzie solidarność, jedność, zaufanie?
Wiesz Ciuciu, że patrzą na mnie czasem jak na kretynkę, bo cieszę się szczęściem innych, bo nie plotkuję, bo chcę zebrać wokół siebie Polaków. I wiesz, czasem się boję, że te moje/nasze plany rozbiją się właśnie o takie głupie ludzkie dąsy. Bo ludzie czasami nie potrafią skupić się na sobie, a szukają sensacji w życiu innych.

Są też cudne momenty, gesty , rozmowy z ludźmi, których nie widziałam na oczy, a którzy dają mi wsparcie na odległość. Lub też bliskość z tymi, z którymi z niejednego pieca chleb jadłam. Te więzi są piękne i nie do opisania. Dojrzale, radośnie jesteśmy obok siebie, choć dzielą nas setki kilometrów.

Ostatnio też odkrywam piękno w takim oto obrazku: wieczór, za oknem skrzy się śnieg. W pokoju światełka migoczą na choince, na sofie V. z książką, a ja robię coś w kuchni. Zatrzymuję się czasami w tym co robię, żeby zachować w sobie takie chwile. Wypełniają mnie szczęściem po brzegi. Zwyczajność mnie uszczęśliwia totalnie.

Totalnie.

No comments:

Post a Comment