Droga Ciuciu naszpikowana uważnością :)
W poszukiwaniu równowagi niejednokrotnie pada się na ziemię to z jednej, to z drugiej strony liny. A gdy się już ten balans osiągnie, to nigdy na zawsze. Dlatego trzeba być uważnym, by wiedzieć, gdzie się jest w danym momencie - czy tu, czy tam.
Tych, którzy są świadomi i siebie i otaczającego świata zliczyć bym mogła - wśród moich znajomych - na palcach jednej... no dobrze, może dwóch rąk. Dlaczego? Bo trudne to jest. Jak sama wiesz, mierzyć się z samym sobą jest najtrudniej. A jeszcze trudniej być wobec siebie szczerym do bólu.
Twoje bycie przy drugim człowieku wymaga skupienia uwagi i na sobie, i na innym - jak słusznie zauważyłaś. I zgadzam się z Tobą, że czasami trzeba się skupić na sobie bardziej niż na drugim, a no właśnie po to, by nie włazić mu w paradę ze swoimi interpretacjami czy chęciami.
Lubię to "Go with the flow". To trochę jak w tym fragmencie " Be water" ;-)
W poszukiwaniu równowagi niejednokrotnie pada się na ziemię to z jednej, to z drugiej strony liny. A gdy się już ten balans osiągnie, to nigdy na zawsze. Dlatego trzeba być uważnym, by wiedzieć, gdzie się jest w danym momencie - czy tu, czy tam.
Tych, którzy są świadomi i siebie i otaczającego świata zliczyć bym mogła - wśród moich znajomych - na palcach jednej... no dobrze, może dwóch rąk. Dlaczego? Bo trudne to jest. Jak sama wiesz, mierzyć się z samym sobą jest najtrudniej. A jeszcze trudniej być wobec siebie szczerym do bólu.
Twoje bycie przy drugim człowieku wymaga skupienia uwagi i na sobie, i na innym - jak słusznie zauważyłaś. I zgadzam się z Tobą, że czasami trzeba się skupić na sobie bardziej niż na drugim, a no właśnie po to, by nie włazić mu w paradę ze swoimi interpretacjami czy chęciami.
Lubię to "Go with the flow". To trochę jak w tym fragmencie " Be water" ;-)
I oczywiście, bądź wodą, dostosowuj się do naczyń, ale bądź ŚWIADOM, co to za naczynie ;-).
Emma, rzeczywiście śliczna. To piękny kawałek.
A i ja chcę się z Tobą podzielić czymś ładnym - nadesłanym przez pokrewną mi duszę - czymś, co przypomina o tym, co ważne, nie tylko w ten wielkanocny czas, ale co dzień.
"Miłość drzwi mi otwarła, lecz dusza nieśmiała
Cofa się, pełna winy.
Miłość więc, bystrooka, gdy tylko ujrzała,
Że zwlekam bez przyczyny,
Podchodzi do mnie bliżej i pyta grzesznego,
Czy mi brakuje czego.
"Cnót takich bym był godzien przestąpić Twe progi"
"Przestąpisz" odpowiada.
"Ja nieczuły, niewdzięczny? Na przepych Twój błogi
Patrzeć mi nie wypada".
Miłość na to z uśmiechem argument wytoczy:
"Nie wiesz, kto stworzył oczy?"
"Ty, ale ja zmąciłem czystość ich widzenia
Grzechów haniebnym kurzem".
"Któż wziął na siebie winę owego zmącenia?"
"O, niech Ci choć usłużę"
Oto czeka posiłek", rzekła, "siądź za stołem"
Siadłwszy więc, jeść począłem."
(G. Herbert)
Życzę Ci Ciuciu i Twojej połowie, naszej Amerykańskiej Babie, a także zaglądającym tu do nas Czytelniczkom i Czytelnikom, Miłości niesłabnącej,wybaczającej, ale i wymagającej. Życzę Wam Cierpliwości każdego dnia i Zrozumienia, Spełnienia i Wiary - jakiejkolwiek.
Całuję! Wielkanocna Baba!
No comments:
Post a Comment