Kochane Babki!
Znow pojawiam sie z bardzo dawna, oddalona gdzies po drodze kilka tygodni swietlnych. Czasem patrze sobie na Wasze listy i slucham sobie i tak mi dobrze z tym, i znow sie boje, ze moimi glupotkami zagluszam jakas czarodziejska harmonie miedzy Wami. Ale ze jestem przylepa, to wlepie moje trzy grosze, centy w zasadzie.
Drogei Babki, mowicie o zwiazkach, o zyciu miedzy ludzmi i obok, a ja - a ja ucze sie kazdego dnia samotnosci i zastanwiam sie nad jej magia. Tak, magia. Nie negatywnoscia, nie chmurzyskami, smutkami, wyizolowaniem, ale nad magia samotnosci i samosci. Bo lubie jakos moja samotnsoc troche. Moze stala mi sie juz poprostu tak bliska, ze nie potrafie jej nie lubic. A moze daje mi jakas wolnosc. Wolnosc prawie absolutna.
Od kilku dni trenuje tez whateverowanie. Nie wiem, czy slyszalyscie kiedys o tym procesie, ale musze Wam sie pochwalic, ze staje sie coraz wieksza ekspertka w tej dziedzinie. To w koncu moja magiczna mantra codzienna, moje lekarstwo na to wieczne rozczarowanie. I dziala cuda. Az zdziwiona jestem biorac pod uwage fakt, iz jestem z gatunku nadwrazliwcow pospolitych, a nawet mam korzenie w gatunku nadwrazliwcow gigantusow. Ale jednak ewolucja dziala.
I tylko boje sie czasem, ze jak mi juz tak wszystko bedzie jedno, to juz nic mnie nie zachwyci. A czymze jestem ja, zachwytajka, bez zachwytu.
Jakkolwiek terapie whateverowa polecam takze w niedopasowaniu spolecznym. Bardzo pomaga. Swoja droga bardzo podobala mi sie opowiesc o X Manie. Przypomniala mi sie moja druga za oceanem praca z dziewczyna z porazeniem mozgowym. I morze lez, ktore wylalam, bo probowalam dotrzec do jej swiata i nigdy mi sie nie udalo. Jesli komukolwiek moze sie takie cos udac?
A dziadek z Filipin brzmi bardzo interesujaco, choc rozumiem, ze troche meczy:) Wiec nie jestem jedyna, ktora przyciaga takich ludzi, co to lubia sie dosiasc i opowiadac nam swoje zyciowe historie. Kiedys nawet napisalam o tym wiersz, ale jest glupi, wiec nie zacytuje:)
Babki Kochane, zycze Wam samych sukcesow we wszystkich Waszych przedsiewzieciach. A ja wracam do mojego swiata whateverowania i przekonywania sie, ze wcale tak bardzo mi nie zalezy, ze wcale nie mysle, ze wcale mnie to nie obchodzi...
Sciskam Was mocno,
Franka Amerykanka
No comments:
Post a Comment