Niedopasowane Ciuciu!
Asystujesz, czyli współuczestniczysz, towarzyszysz. Jesteś obok. To piękne, wiesz? Bycie obok jest trudne - trzeba być uważnym, dyskretnym, nienachalnym. Skupiać się na drugim człowieku, a nie na sobie. Chęć pomagania innym jest wbrew pozorom bardzo egoistyczna, bo każdy lepiej się czuje mogąc powiedzieć, że zrobił to czy tamto dla kogoś innego. A asystowanie usuwa w cień, ale taki przyjazny cień - uśmiechu, gestu, spojrzenia...
Jest też inny wymiar - tego drugiego człowieka. Jego świata. Przez chwilę pomyślałam, że każdy z nas ma swój/swoje światy, swoje przestrzenie, ale tak jak jesteśmy w stanie "wczuć się" w emocje, przeżycia innych, tak do świata X-mana ma klucz tylko on sam. I to chyba też jest trudne - bycie obok w całkowitym poszanowaniu tego, że nigdy nie poznasz ułamka tego świata, że to co widzisz, dostrzegasz, czujesz to tylko Twoja percepcja przefiltrowana, może nakierowana, naświetlona przez niego...
Nie wiem - tak to sobie wyobrażam...
Napisz jak jest.
Jest coś pięknego w Uważności (bardziej lubię ang. awareness). Pierwszy raz spojrzałam na awareness w The Development School i zaczęłam na nią pracować. Raz mi się udaje lepiej, raz gorzej, ale bycie uważnym wchodzi w krew. W pewnym momencie nie da się inaczej. To Bycie tu i teraz. To nie doświadczanie, a odczuwanie całym sobą.
Jak mówi Ram Dass... nie, nie mówi - odczuwa wzajemne awareness - to nas zbliża do siebie, pozwala być jednością ze sobą i światem.
W jakim sensie społeczeństwo to nienaturalny twór? Bycie we wspólnocie jest jak najbardziej naturalnym, pierwotnym niemal zachowaniem. Czy chodzi o system,w jakim tkwimy, a który tak - no nie jest najlepszym?
Sprecyzuj Ciuciu, bo to interesujące.
Padam do nóżek,
Wiosenna Baba
Asystujesz, czyli współuczestniczysz, towarzyszysz. Jesteś obok. To piękne, wiesz? Bycie obok jest trudne - trzeba być uważnym, dyskretnym, nienachalnym. Skupiać się na drugim człowieku, a nie na sobie. Chęć pomagania innym jest wbrew pozorom bardzo egoistyczna, bo każdy lepiej się czuje mogąc powiedzieć, że zrobił to czy tamto dla kogoś innego. A asystowanie usuwa w cień, ale taki przyjazny cień - uśmiechu, gestu, spojrzenia...
Jest też inny wymiar - tego drugiego człowieka. Jego świata. Przez chwilę pomyślałam, że każdy z nas ma swój/swoje światy, swoje przestrzenie, ale tak jak jesteśmy w stanie "wczuć się" w emocje, przeżycia innych, tak do świata X-mana ma klucz tylko on sam. I to chyba też jest trudne - bycie obok w całkowitym poszanowaniu tego, że nigdy nie poznasz ułamka tego świata, że to co widzisz, dostrzegasz, czujesz to tylko Twoja percepcja przefiltrowana, może nakierowana, naświetlona przez niego...
Nie wiem - tak to sobie wyobrażam...
Napisz jak jest.
Jest coś pięknego w Uważności (bardziej lubię ang. awareness). Pierwszy raz spojrzałam na awareness w The Development School i zaczęłam na nią pracować. Raz mi się udaje lepiej, raz gorzej, ale bycie uważnym wchodzi w krew. W pewnym momencie nie da się inaczej. To Bycie tu i teraz. To nie doświadczanie, a odczuwanie całym sobą.
Jak mówi Ram Dass... nie, nie mówi - odczuwa wzajemne awareness - to nas zbliża do siebie, pozwala być jednością ze sobą i światem.
W jakim sensie społeczeństwo to nienaturalny twór? Bycie we wspólnocie jest jak najbardziej naturalnym, pierwotnym niemal zachowaniem. Czy chodzi o system,w jakim tkwimy, a który tak - no nie jest najlepszym?
Sprecyzuj Ciuciu, bo to interesujące.
Padam do nóżek,
Wiosenna Baba
No comments:
Post a Comment