Wednesday, April 27, 2011

a na strazy Herbert...

Babko,
no wlasnie, przypomnialas mi, jak slowami mozna pieknie kreslic sytuacje... Dziekuje.

A ja dzisiaj zaczynam wolontariat w "sklepie dla ubogich". takie miejsce troche jak polski Bank Zywnosci SOS. sklep dziala przy osrodku interwencji kryzysowej. to tam mialam staz, a teraz udalo mi sie przejsc dwie rozmowy kwalifikacyjne i zostalam wolontariuszka. ha!

opowiadalam Ci o tym dziadku z Filipin, ktory przysiada sie do mnie w autobusie. no wlasnie, dzisiaj sroda. bo on tak sie przysiada w kazda srode. a ze troche sie zmeczylam jego adoracja, unikne go dzisiaj i pojade tym pozniejszym. spoznie sie 5 minut, ale co tam. dziadek zaczyna wyobraz sobie zbyt duzo. mowie Ci, komedia z nim...

no, tym czasem...
M.

No comments:

Post a Comment