takie małe pytanie, a potrafi wyhamować.
Dziękuję Ci Ciuciu! Dziękuję za to, że we właściwym momencie potrafisz zadać właściwe pytanie. No bo faktycznie, gdy się wieszam na tym jak powinno być, a nie jest - takie so what? sprowadza na ziemię.
Pracuję tu nad integracją, staram się by było miło i fajnie, by Polacy pomagali sobie nawzajem. Przełykam zatem różne mniejsze i większe sprawy, starając się być uczciwą wobec siebie i innych, by było nam razem dobrze. I naiwnie wierzę, że inni mogą zrobić tak samo, ale nie robią. Wolą swoje własne małe światy, których nie mam prawa oceniać.
W tej naiwności zapędzam się czasami, rosną moje oczekiwania, marzenia na lepszy świat... bo myślę sobie, że życie poza granicami kraju nie daje nam komfortu otaczania się ludźmi, których wybieramy. Jesteśmy wrzuceni w dane środowisko, musimy zmagać się z zupełnie innymi problemami, niż dotychczas, walczymy, aby przetrwać - dlaczego zatem nie możemy się zjednoczyć, pomagać sobie nawzajem? Zazdrościmy innym nacjom, które wspierają się nawzajem, ale my nie chcemy - wolimy mielić się we własnych małostkach, zaściankowych ambicjach...
Zatem gdy się napinam za bardzo w tym chceniu lepiej, inaczej, gdy zaciśnięte zęby grożą trwałym szczękościskiem, bo nie wychodzi jak bym chciała, pojawiasz się Ciuciu ze swoim cudnym pytaniem "no i...?" Po tym "no i?" zatrzymuję się, no bo właściwie, co z tego? Niech się mielą czy kwaszą, niech dojrzewają każdy w swoim tempie. Wiem, że w tym całym procesie muszę to zaakceptować. Wynurzyć głowę z wody, zaczerpnąć powietrza i popłynąć swoim własnym nurtem.
Już jutro lecę do Polski na 4 dni zaledwie, ale pooddycham sobie Warszawą, spotkam się z bliskimi, powariuję przez chwilę na zakupach... Pewnie przyspieszę na warszawskich ulicach, pozwolę sobie na wystawowy zawrót głowy, zapewnię się nieskończoną ilość razy co też ja sobie kupię, jak już będę zarabiać te porządne norweskie korony... A co najważniejsze - spotkam się z tymi, bez których Warszawa nie ma tego koloru, światła, zapachu... Nad kawiarnianymi stolikami będziemy chwytać momenty, budować więzi, dziwić się sobą i sobie... i doceniać, że jesteśmy. Że nam się chce.
Nie mogę się tych spotkań doczekać.
No comments:
Post a Comment