Monday, December 27, 2010

Tozsamosc.

No, hej, Babo, hej...

Zycze Tobie i Twoim bliskim rowniez dobrego czasu. Codziennie Ci zycze, bo dzielic sie miloscia wlasna z innymi, mozna codziennie.
A u mnie? Zadaje ciagle mnostwo pytan. Mowia, ze dobrze pytam; ze wlasciwie. Nie wiem tylko, czy mi cos z tych ich odpowiedzi zostaje w glowie. Czasami mam wrazenie, ze wydarzenia, miejsca, ludzie, wpadaja we mnie, a potem zwyczajnie wylatuja i nic nie pozostaje. Trudno mi sobie przypomniec. Nie pamietam wielu rzeczy. Moze inaczej, przypomnienie ich sobie, sprawia mi niemaly klopot i wymaga duzego wysilku. Czy to naturalne? 
Moze dzieje sie tak dlatego, ze sobie snie to moje zycie?  
Emigracja dala mi sie wlasciwie w kosc. Moze inaczej, na emigracji, zaczelam pytac sama siebie o tozsamosc. O to, kim wlasciwie jestem i co mnie konstytuuje. I tak sobie mysle, ze przyszedl czas na reedukacje, bo to, czym jestem teraz nie jest z pewnoscia mna. Mysle, ze czas na widzenie rzeczywistosci takiej, jaka ona jest. Zycie w iluzjach i strachu generuje bezruch. A to niezdrowe, bo jakos tak sie dzieje, ze ktos nas zobligowal do zycia wsrod innych. Komunikowania sie i, o zgrozo, kochania innych.
Zaniedbalam swoj spirit, wiesz? Ego mam silne. Zbyt silne. Pojde sobie we mnie, moze cos znajde...

Mann i Materna? Nie mam pojecia, co ten sen moze znaczyc. Jak mi cos wpadnie do glowy - dam Ci znac.
Tym czasem, borem lasem!

Ciuciu. 

No comments:

Post a Comment